KINO "HUTA"


Film przychodzi do teatru, Polska przyjeżdża do Nowej Huty.
Najciekawsze zjawiska w polskim kinie; twórcy kształtujący własny język filmowy, poszukujący, niepoprawni...
Szeroko dyskutowane tytuły, kontrowersyjne tematy, nowe trendy, emocjonujące spotkania - to wszystko w nowym cyklu filmowych spotkań Łukasza Maciejewskiego w Teatrze Ludowym w Nowej Hucie.

Projekcjom każdorazowo towarzyszyć będzie rozmowa z reżyserami (oraz członkami ekip) pokazywanych tytułów.

 

Bilety do nabycia w kasach i online


20 października zapraszamy na film "KRÓLEWICZ OLCH"

Historia wybitnie utalentowanego 14-letniego chłopca, który rozpoczyna naukę fizyki na uniwersytecie. Pracuje nad teorią światów równoległych, których łącznikiem - jak z początku sądzi - jest światło. Chłopiec ma niezwykły umysł i pokaleczoną duszę, której nie jest w stanie uleczyć matka autorytarnie kierująca jego życiem. Pojawienie się w ich życiu mężczyzny ustanawia nowy porządek, chłopiec z rąk matki przechodzi pod jego opiekę. Między trójką bohaterów krętą drogą tworzy się więź, ale ich wspólne szczęście nie trwa długo. Chłopiec dochodzi do rozwiązania zagadki przejścia między światami, wyrusza w podróż, na szali kładzie swoje życie...

 

Reżyseria: Kuba Czekaj

Scenariusz: Kuba Czekaj

Zdjęcia: Adam Palenta

Scenografia: Anna Wunderlich, Karina Baran

Kostiumograf: Aleksandra Staszko

Muzyka: Bartłomiej Gliniak

Dźwięk: Radosław Ochnio

Montaż: Daniel Gąsiorowski

Kierownictwo produkcji: Magdalena Kamińska, Agata Szymańska

Opieka artystyczna: Joanna Kos-Krauze

Obsada: Staszek Cywka, Agnieszka Podsiadlik, Sebastian Łach

 

Produkcja: Studio Munka-SFP

Producenci : Jacek Bromski Dariusz Gajewski Ewa Jastrzębska

Koprodukcja: Telewizja Polska, Odra-Film

Współfinansowanie: Polski Instytut Sztuki Filmowej

Czas trwania: 1 h 41 minut film + spotkanie z zaproszonymi gośćmi


GOŚCIE POKAZU

 

Kuba Czekaj: reżyser i scenarzysta,Stanisław Cywka: Chłopiec (główna rola)

Pomysł cyklu i prowadzenie spotkania - Łukasz Maciejewski

***

 

Kuba Czekaj – ukończył reżyserię na Wydziale Radia i Telewizji im. Krzysztofa Kieślowskiego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach w 2010 roku. Napisał scenariusze i wyreżyserował wielokrotnie nagradzane filmy krótkometrażowe Ciemnego pokoju nie trzeba się bać (2009) oraz Twist & Blood (2010). Debiut fabularny Baby Bump (2015) został nagrodzony na 72. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji. Ponadto zdobył wiele innych nagród i wyróżnień w Polsce i na świecie (m.in. OutFest w Los Angeles). Kolejny film Królewicz Olch (2016) wyróżniono nagrodą Młodego Jury podczas Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni w 2016 roku. Jego amerykańska premiera miała miejsce podczas Festiwalu Slamdance w Park City, a europejska na Festiwalu Filmowym w Berlinie. Podczas Berlinale 2017 scenariusz jego następnego filmu Sorry Polsko uhonorowano „Baumi Script Development Award” – nagrodą upamiętniającą producenta Karla Baumgartnera. Ten sam scenariusz na MFF w Cannes w 2017 roku otrzymał Nagrodę ScripTeast im. Krzysztofa Kieślowskiego za najlepszy scenariusz z Europy Środkowo-Wschodniej.

Stanisław Cywka - zadebiutował w wieku 10 lat w serialu "Ratownicy" w reż. Marcina Wrony. W 2015 roku zagrał w trzech filmach fabularnych. W „Królewiczu Olch” w reż. Kuby Czekaja gra główną rolę. Film ten zakwalifikował się na 67. Festiwal Filmowy w Berlinie. Staś wcielił się również w główną rolę w szwedzkim filmie „Strawberry Days” w reżyserii Wiktora Ericssona. Na początku lutego 2017 otrzymał prestiżową nagrodę ADL Stand Up Award na Santa Barbara Film Festival w USA.

 

***

Pilot w folii

Z Kubą Czekajem rozmawia Łukasz Maciejewski

http://akademiapolskiegofilmu.pl/pl/historia-polskiego-filmu/pleograf/kinofilia/8/pilot-w-folii-z-kuba-czekajem-rozmawia-lukasz-maciejewski/594

 

(...)

 

Królewicz Olch potwierdził moje oczekiwania wobec ciebie. Ale niektórzy byli chyba skonsternowani albo oburzeni.

Różnych rzeczy się nasłuchałem, naczytałem. To z reguły sprzeczne komunikaty. Że Królewicz Olch jest lepszy albo że Baby Bump to „rewela”, a Królewicz… – „bzdet”. Zestawienia, porównania, oceny. Na pewno Królewicz Olch zbiera o wiele bardziej spolaryzowane opinie od Baby Bump. Inne są też rozmowy o Królewiczu... w Stanach Zjednoczonych, inne na festiwalu w Berlinie, jeszcze inne w Polsce. Z pewnością wszyscy wiele wiedzą o tych dwóch filmach, porównują je, starają się scalić albo wskazują na różnice.

Rozmawialiśmy o Requiem dla snu, ale przecież zarówno w przypadku Baby Bump, jak i Królewicza Olch lista pojawiających się w recenzjach tytułów, służących ci rzekomo za inspiracje, jest wyjątkowo długa, niekiedy wewnętrznie sprzeczna.

Baby Bump w Stanach Zjednoczonych porównywano z Salvadorem Dalim, Luisem Buñuelem oraz… z Waltem Disneyem (!); w Europie – z Davidem Lynchem, von Trierem, a nawet z Xavierem Dolanem, w Polsce – z Markiem Koterskim. Długa, bardzo długa lista. Niektóre nazwiska powtarzają się nieustannie, inne pojawiają się tylko raz. Z zaciekawieniem czytam o tym wszystkim, ale to jedynie wolne interpretacje krytyków i widzów, niewiele mające wspólnego z moją własną prawdą. Oglądam filmy, niektóre mocniej, inne słabiej we mnie zostają. Nigdy nie zastanawiam się nad inspiracjami, to nie jest premedytacja. Na tym polega twórczość, że coś wymyślamy sami, ale też karmimy się twórczością innych – nieustanne wzajemne przenikanie.

Jak powstają twoje scenariusze wizualne? Jak budujesz obrazy w swoim kinie?

Bardzo lubię fotografie, potrafią stać się początkiem sceny. Nie jest tak, że na przykład gdy oglądam album z malarstwem Edwarda Hoppera, mimowolnie budzi to we mnie konkretne skojarzenia, które natychmiast przekładam w świat filmu. Tak się nie dzieje, ale zdjęcie potrafi wywołać swego rodzaju „błysk”. To jest ogniskowa budowania sceny. Podobnie jest z rozmowami, z dialogami zasłyszanymi w tramwaju, w knajpie – mogą stanowić zaczątek czegoś, co nie będzie zero-jedynkowym odtworzeniem rzeczywistości, precyzyjnym zapisem widzianej sytuacji, lecz na pewno staje się zaczynem skojarzenia, myśli. Promyczkiem otwierającym inną historię. I dlatego staram się mieć oczy szeroko otwarte, słyszeć jak najwięcej. Inspirują mnie ludzie, ale i muzyka, układam sobie zawsze soundtracki do tekstów, które piszę. Potrafię spędzić cały dzień przy komputerze, szukając konkretnego utworu w pięćdziesięciu wykonaniach, żeby w końcu trafić na to jedno jedyne, najlepsze, dzięki któremu pojawia się pomysł, jak napisać scenę.

 

 

 


facebook twitter youtube blog