MICKIEWICZ, GAŁCZYŃSKI, LEŚMIAN, BRONIEWSKI



 

Adam Mickiewicz
Fragment z WIELKIEJ IMPROWIZACJI /mówiący o Nowej Hucie, prawdopodobnie!/. Do tej pory konsekwentnie pomijany ( jak się zdaje - celowo), jako ten, mówiący o konkretnym miejscu nie zaś o ojczyźnie.
 


(...)
"Wznoszę się! Lecę! Tam, na szczyt opoki -
już nad plemienim człowieczem,
Między proroki
I widzę miasto nowe, z węgla ma obłoki.
Historię tnie jak mieczem.

Nowe – lepi, tworzy
Czy to myśl jest szatańska?
Czy to zamysł Boży?
Twarz znana, spróbowana – lecz nie twarz mieszczańska.
Nie wiem! Moja, znajoma, anielska, szatańska?
Macha ręką przyjaźnie i woła do siebie.
Mnie orła na niebie.
 
I widzę ciemność wielką
mroki i popioły
okryły łąki, zboża, urodzajne pola.
Ogień, czerwień, żelazo – spaliły Chochoła!
I pytam się na niebie: "Czy to Twoja wola?"
Głowę wznosząc do góry...
Słyszę: "Co ty możesz, człowieku
o tym miejscu wiedzieć
Jak ty wolisz w Warszawie lub Krakowie siedzieć!
Ja ześlę udręczenie i plagi egipskie!
Poprzeplatam jurnością i radością ziemi!

Lecz piaskiem wam posypię wasze drogi śliskie!
i będę chodził z wami, drogami waszemi.
I przyjdzie czas odnowy i przyjdzie potęga:
Jedna od Gabriela druga w Augustyna sięga!
Choć będą na was mówić; Wy świata zakały!
To ześlę odrodzenie - to ześlę Muskały!"
 



Cudem odnaleziona część Notatek z nieudanych rekolekcji nowohuckich K. I. Gałczyńskiego.
Gałczyński podobno napisał tryptyk: Notatki z nieudanych rekolekcji Paryskich, Londyńskich i Nowohuckich. Paryskie są powszechnie znane, londyńskich nigdy nie odnaleziono, natomiast z nowohuckich zachowały się tylko fragmenty.

 

Ziemia i niebo przemijają 
Chwieją się fundamenty światów 
Ostatni slogan snuje pająk 
Vanitas vanitatum

I od balkonu do balkonu
Aleją Róż i przez Centralny
Pod grozą złego nieboskłonu
Duch mój przesuwa się fatalny

Puste ulice, noc czerwcowa - 
Przyjemność nocy po upale -
Myśl mi kołacze się od nowa;
Czy są tu zmiany czy też wcale?

Czy coś zmieniło się w budynkach?
Czy coś zmieniło się w człowieku ?
Czy tu w radościach oraz mękach
Coś drgnęło na przestrzeni wieku?

Ach co za noc! Co za bezdroża !
Jak wszystko patrzy tu zdradziecko!
Jak na dnie zielonego morza
To norwidowskim "Krzyż i dziecko".

Niebo i ziemia przemijają 
Chwieją się fundamenty światów 
Ostatni slogan snuje pająk
Vanitas vanitatum!


Tu każdą myśl nakryją czynem
A każdy czyn ideologią.
I będę wiecznie żrącym młynem!
I z pojedynczej liczby - mnogą!

Co pozostaje? Szkło!
Odtrutka świata niedorzeczna!
I myślę dziarsko " Dobrze szło"
A otchłań wiej, otchłań wieczna!

I wiatr! Na pustym placu sam
Odprawiam modły przed Mogiłą
I nagle krzyczę " Boże mam!"
Wszystko zbuduje własną siłą!

Bo wszystko mogę! Wszystko chcę!
Wszystko pozmieniam, wszystko wznowię!
I tworzę świat i mówię NIE!
Potem się budzę z bólem w głowie!

Świt! Zalew ziewa. Dwa
Koty miauczą, deszczyk łka
W stalowych rurach woda śpiewa.

Gdy wróci noc i minie kac,
Znów pójdę sam, na pusty plac.
I choć mam w duszy "ku...a m...ć!"
Jak każą, wiecznie będę stać 

Na mym cokole marzeń.
 



Cudem odnaleziony wiersz Leśmiana, może pierwowzór!? 
Jest to o tyle fascynujące i tajemnicze 
że jako żywo przypomina miejscem Nową Hutę -
a jak wiemy poeta zmarł 1937

 

W mieście moim przepięknym

W mieście moim przepięknym, przed otwartym uchem
Zapodziani po głowy, przed wzrokiem nachalnym,
wąchaliśmy rozkwitłe róże przy Centralnym.
Nozdrza miałaś przybrane - ich czarownym chuchem.

Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty.
Staruszkowie przy stołach rozgrywali szachy,
słońce śmiało się do nas ozłacając dachy,
a w mej głowie buzował jakiś skrzat kosmaty.

Duszno było różanie, w miejscu w którymś stała.
A szept nasz, tylko wzmagał różaność tej woni
gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
płatki, przepojone wonią twego ciała.

Nawet Lenin pogłądał z tęsknotą, pieszczotnie.
I ruszyliśmy czule - nad Zalew, przez Szkolne -
z czułością karmiąc chlebem łabędzie namolne -
kończąc spacer przy Dworku, za miastem, samotnie.

I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,
Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
A miasto ukochane trwało dookoła.
 



Broniewski. 
Tu raczej zaskoczenia nie ma.

Ten poeta mógł, a nawet powinien się zainteresować “Miastem pod Krakowem” ale ciekawostką jest że jest to wiersz z gatunku tych zaginionych albo  raczej bardzo słabo znanych.

 

Miasto kochane, Nowe

Miasto kochane, Nowe!
Będziesz!
Twój kształt pręży muskuły.
Wszędzie!

Jak wiele potu, miasto nowe -
pochłoniesz,
jako zaprawę dla murów
i smaru - na dłonie!

Trudu nie szczędzimy Tobie
i nieprzespanych
nocy.
Bo ty jesteś, miasto nowe
z betonu
ale i z serca, 
z mocy.

Warczą maszyny i skwierczy stal,
szumi las, znów ożył!
Żyjmy chwilą - patrzmy w dal!
My potrafimy tworzyć.
 


 

Wiersze odnalazł w Emaus WIL - Tadeusz Łomnicki
Foto/ Marek Lasyk
Red./ Anka Ryś

Komentarze