Aktualności

Zobacz wszystkie aktualności
06.04.2016

Artysto Scen Polskich powiedz nam z czego żyjesz?

Podsumowanie

A tymczasem w Krakowie... dokładnie 4 kwietnia - niestrudzona w pracach w środowisku aktorskim i ZASP-ie Barbara Szałapak zaprosiła wraz z równie niestrudzoną w pomocy artystom Lidią Bogaczówną na promocję publikacji "Artysto Scen Polskich powiedz nam z czego żyjesz" autorstwa również niestrudzonej w drążeniu spraw kultury dr Joanna Szulborska-Łukaszewicz. Spotkanie w sali Sceny pod Ratuszem (Teatr Ludowy) odbyło się z udziałem znakomitych gości - Olgierda Łukaszewicza, senatora Jerzego Fedorowicza, Jerzego Macieja Fedorowicza, Józefa Opalskiego, Wacława Krupińskiego Wiesława Hołdysa, Jacka Stramy i wielu innych spragnionych wiedzy o statusie majątkowym aktorów i artystów scen polskich. Z opracowania wyłania się mało optymistyczny obraz kondycji materialnej środowiska ale również i kondycji mentalnej. Opracowanie jest efektem nadesłania blisko 600 anonimowych ankiet na ogólną liczbę wysłanych ponad 5.000 z pytaniami o zarobki, charakter pracy i stosunki w pracy z kolegami i dyrekcjami. To ważne opracowanie, pewnie lepiej by było gdyby odpowiedz dotarło ze 2.000 ale jak na tę pionierską publikację to i tak sukces. Dla mnie w tej publikacji znamienne jest ogólne narzekanie respondentów na kontakty z dyrekcją teatrów i poczucie mobbingu. Dyskusja niepotrzebnie zogniskowała się na narzekaniu na zarobki i brak opieki nad artystami przez... kogo? No właśnie kogo? Państwo, władze (jakie)? Jak w każdym zawodzie (nauczyciel, psycholog, socjolog, dziennikarz) jedni pracują zgodnie z wykształceniem a inni szukają szczęścia gdzie indziej!

Była też TVP Kraków i zrobiła materiał!

Andrzej Czapliński



Ludzie teatru żyją z przyzwyczajenia

źródło DZIENNIK POLSKI / Wacław Krupiński


Rozmowa. Dr JOANNA SZULBORSKA-ŁUKASZEWICZ, autorka opracowania „Artysto scen polskich, powiedz nam, z czego żyjesz?”:

- Aktorzy stanowią grupę zawodową, która osiąga stosunkowo niskie i przede wszystkim nieregularne przychody.

- Przeanalizowała Pani 599 ankiet, które ZASP rozesłał do ludzi teatru i już Pani wie, że...

- Bardzo nieprawdziwe są obiegowe opinie, że artyści teatru mają się dobrze. Aktorzy stanowią grupę zawodową, która osiąga stosunkowo niskie i przede wszystkim nieregularne przychody.

- Po kolei. Zacznijmy od tego, z jakich regionów przychodziły ankiety?

- Wysłały je osoby reprezentujące w 23 proc. aglomerację warszawską, w 59 proc. - miasta wojewódzkie, w 13 proc. powiatowe. Reszta to „inne” lub brak odpowiedzi.

- To przejdźmy od razu do sedna: ile zarabiają? - Średnie miesięczne wynagrodzenie zasadnicze aktora pracującego na etacie to w przypadku 50,2 proc. respondentów 1600 - 2000 zł brutto, poniżej 1500 zł zarabia 18,91 proc., 2100-2500 zł - 20,57 proc., od 2600 do 4500 zł - 10,29 proc..


- A potoczny obraz jest zupełnie inny, oparty o celebrytów...

- Ależ tak, nawet studenci zarządzania kulturą, gdzie od lat prowadzę zajęcia ze zdumieniem dowiadują się, jaki jest stan faktyczny. - Mówimy o wynagrodzeniu zasadniczym. Są i normy za spektakle. Jak duże?

- Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że część spektakli aktor gra w ramach pensji. Ich liczba jest określana w umowie. Za każdy spektakl ponad tę normę, artysta dostaje dodatkowe wynagrodzenie. Bywa że w kwocie 50 zł za spektakl, choć są i stawki 200-300 zł. Wyjątkowo tysiąc, ale to dla garstki gwiazd. Miesięcznie, jak wynika z odpowiedzi respondentów - z tytułu norm i honorariów za spektakle osiągają miesięczne przychody rzędu 0-350 zł (25,35 proc. respondentów), 400-800 zł (25,35 proc.), 1000 zł (14,79 proc.), 1400--1500 zł (7,98 proc.), 3-4 tys. (3,29 proc.), więcej tylko 0,46 proc. respondentów. Aktorzy generalnie chcą grać, tyle że wielu gra za mało, nieraz wcale, a to skazuje ich na samą pensję lub dorabianie. Nieraz poza zawodem.

- Niektórzy z nich mówią o tym w wywiadach, jak kiedyś Tomasz Schimscheiner. Słyszałem o muzykach filharmonii dorabiających jako kontrolerzy biletów w środkach komunikacji miejskiej.

- Jak ktoś musi utrzymać rodzinę, to nie ma wyjścia. Podjęcie dodatkowego zajęcia wymaga jednak obecnie zgody dyrektora macierzystego teatru, co budzi sprzeciw wielu artystów. Wielu ankietowanych narzekało także, że nie są eksploatowani zgodnie z ich możliwościami. Mają swoje ideały i marzenia, dotyczące nie tylko kwestii bytowych, ubezpieczeń, ale i spełnienia na scenie. Tymczasem, co ciekawe, zapytani o środki satysfakcjonujące ankietowani wskazywali kwoty rzędu 4500--5000 zł brutto (aż 45,58 proc. respondentów), co wskazuje, że nie jest to grupa nastawiona przesadnie roszczeniowo. - Artysta to pięknoduch, który ma żyć samą sztuką.

- Przytaczam opinię prof. Urszuli Grzelońskiej, że artyści faktycznie są skłonni pracować za niskie stawki, praca ta jest bowiem dla nich źródłem satysfakcji, którą traktują „jako część rekompensaty za zarobki, jakie mogliby uzyskiwać zatrudniając się w »normalnych« sektorach gospodarki”.

- Ankiet rozesłano jednak ponad 4 tysiące. Może zatem ci, którzy nie odpowiedzieli, mają się lepiej?

- Myślę, że przeciwnie. Większość respondentów to osoby, które są związane z teatrami instytucjonalnymi w sposób stały. Mają zatem stały dochód, są ubezpieczone. Ci, którzy działają na wolnym rynku, pracują na własny rachunek, nie płacą często ZUS-u, bo ich na to nie stać, nie mają ubezpieczeń zdrowotnych. To, co zarobią, nierzadko uprawiając zawód znacznie poniżej swych możliwości, starcza im jedynie na życie. Nieliczni otwierają własne teatry, licząc na jakieś granty. Nie są jednak przygotowani do prowadzenia działalności gospodarczej - nikt ich tego w szkole teatralnej nie uczy. Stąd taka walka o film, a najlepiej serial lub zabiegi, by dorobić na estradzie. Castingi jednak - w opinii wielu respondentów - są najczęściej fikcją.

- Zarazem wciąż pojawiają się głosy, że teatrów instytucjonalnych jest w Polsce za dużo.

- 118 w całym kraju, czyli średnio ok. 7,4 na jedno województwo - to chyba nie jest dużo. Publiczne teatry oraz instytucje muzyczne stanowią zaledwie 1,09 proc. ogółu publicznych instytucji kultury w Polsce (GUS, 2013). Dla większości ankietowanych wartością są właśnie teatry repertuarowe mające stałe zespoły aktorskie. I słusznie. Teatry zespołowe to wielka wartość polskiego teatru. Nie można jej zastąpić działaniem projektowym, od przypadku do przypadku. Zresztą tylko żywy teatr - i to na profesjonalnym poziomie - może rozwijać miłość do tej sztuki, uczyć jej odbioru. John Holden, światowej sławy ekspert w zakresie zarządzania kulturą, mówiąc o tzw. ekosystemie kultury, dowodzi, że jeżeli mamy szkoły teatralne, kształcące za pieniądze podatnika artystów, to potem powinny być dla nich miejsca pracy. Ostatnie dane opublikowane przez Instytut Teatralny pokazują, że w zespołach artystycznych instytucji teatralnych w sezonie 2013/2014 było zatrudnionych 4479 osób, co podzielone przez 118 teatrów instytucjonalnych, daje ok. 38 osób. Ale sami aktorzy to 1594 osoby - jeśli podzielić na 118 daje 13,5 osoby. Oczywiście są także lalkarze (370), śpiewacy (355), tancerze (521), chórzyści i inni - bo liczba ta uwzględnia także teatry muzyczne i operowe.

- Ankietowani wskazują wiele powodów niezadowolenia, w tym mobbing. - Niestety, pewnie jest tak i w innych zawodach, niemniej w tym środowisku chyba bardziej to szokuje. A, zważywszy, że część ankiet była rozprowadzana przez same teatry, można domniemywać, iż część respondentów bała się pisać całą prawdę. Pojawia się też kwestia ochrony zawodu - czyli amatorów, zabierających pracę zawodowcom. A przecież sztuka aktorska to rzemiosło.

- Co w tej sytuacji może ZASP, który ową ankietę zlecił? - ZASP od lat walczy o ochronę zawodu artystów scenicznych, stabilizację ich sytuacji bytowej, o system ubezpieczeń zdrowotnych i zabezpieczenie emerytalne. Dzięki ankietom mamy obraz udokumentowany i teraz trzeba szukać sposobów na zmianę.

- Najprościej byłoby zwiększyć dotację dla teatrów. - W roku 1966 dwaj badacze, William Baumol i Wiliam Bowen, formułując teorię o „chorobie kosztów”, wykazali, że teatr, grając, nie jest w stanie zarobić na swoje utrzymanie, że specyfika spotkania widza z artystą wymaga niemałych kosztów osobowych, których nie da się zredukować bez wpływu na jakość artystyczną wydarzenia. Jak rzetelnie wystawić „Hamleta” w czteroosobowym składzie? A dyrektorzy nierzadko redukują etaty artystyczne, by zaoszczędzić. Teatr bez dotacji nie może istnieć. W przeciwnym razie ceny biletów byłyby barierą nie do pokonania dla większości widzów.

- Polski artysta jest biedny. Ale to samo mogą powiedzieć reprezentujący i inne zawody. Ciężko jest na rynku uprawiającym różne profesje. Redukcje etatów dotykają np. świata mediów.

- Tak, tylko że inne zawody, jak pielęgniarki choćby, głośno protestują, nieraz coś osiągając. A wyobraża pan sobie, że na ulicę wychodzą dziś aktorzy?

- To jak Pani odpowie na pytanie zawarte w tytule książki sumującej efekty ankiet - „Artysto scen polskich, powiedz nam, z czego żyjesz?”.

- Jeden z artystów powiedział: z przyzwyczajenia. Ja powiem: żyje ze swej pracy. Chciałabym, aby ten raport przyczynił się do wzmocnienia statusu artysty w naszym kraju, aby artyści mogli żyć lepiej i aby czerpali z pracy nie tylko wiele satysfakcji, ale i środki na godne życie i utrzymanie swoich rodzin.


 




 

Popularne

Obrazek
06.02.2012

ALDONA JANKOWSKA AKTORKA BARDZO DRAMATYCZNA

Była Danutą Chojarską, Zytą Gilowską, Anną Fotygą, a nawet księdzem Rydzykiem. Teraz podbija świat telewizji w serialu "Julia" w naszym teatrze można ją zobaczyć w spektaklu "Hotel Babilon" - Aldona Jankowska, jak sama o sobie mówi, aktorka bardzo dramatyczna!

Zobacz więcej
Obrazek
03.02.2012

PREMIERA I URODZINY MARTY BIZOŃ

Dziś na Scenie Pod Ratuszem podwójne święto: premiera spektaklu "Jakobi i Leidental" i urodziny Marty Bizoń

Zobacz więcej
Obrazek
20.01.2012

JAKOBI I LEIDENTAL - PRÓBA MUZYCZNA

PREMIERA JUŻ 3 LUTEGO NA SCENIE POD RATUSZEM

Zobacz więcej