Zahipnotyzuj mnie. Piosenki Zygmunta Koniecznego. reż. Małgorzata Bogajewska

Scena:
Duża Scena
Czas trwania:
1h 30min (bez przerwy)
Cena:
normalny: 55 pln , ulgowy: 45 pln

O spektaklu

Muzyczno-plastyczny spektakl oparty na twórczości jednego z najwybitniejszych polskich kompozytorów piosenek, muzyki teatralnej i filmowej - ZYGMUNTA KONIECZNEGO. Cud narodzin i życia. Człowiek, wolność, szczęście, samotność i miłość. Bóg i pszeniczny łan. Wszystko to, co powszednie i codzienne i to, co ostateczne. Piękna muzyka i niezwykłe teksty. Kompozycje, które wszystkim nam od lat grają w duszy, w interpretacjach następnego pokolenia artystów. Aktorzy Teatru Ludowego i goście - wszyscy, którzy jeszcze raz wspólnie zechcą "zagrać dla Pana na harfie i na cytrze". Zapraszamy.

premiera: 7 października 2017, Duża Scena.

08.10.2017
Anna Małachowska
NASCENIE.info „Zahipnotyzuj mnie…” spektakl muzyczny oparty na muzyce Zygmunta Koniecznego, obchodzącego w tym roku 80. urodziny kompozytora muzyki filmowej i teatralnej, uwielbianego przez publiczność twórcy piosenek „Piwnicy pod Baranami”, którego utwory rozsławiła między innymi Ewa Demarczyk, to brylant wśród przedstawień na krakowskich scenach. Małgorzacie Bogajewskiej, która to piękne muzyczne widowisko wyreżyserowała, udało się nie tylko przywrócić wiarę, że można w Krakowie zrobić po prostu dobry, ba! świetny spektakl, ale także udowodniła, że przedstawieniu nie potrzebne jest efekciarstwo i udziwnienia, aby odniosło ono sukces. Spektakl Zahipnotyzuj mnie – piosenki Zygmunta Koniecznego hipnotyzuje i oczarowuje. Wzrusza i bawi. Wyreżyserowany z wielką klasą i doskonałym gustem teatralnym uruchamia różne zmysły, wykorzystując po mistrzowsku mariaż dźwięku z obrazem. Muzykę Koniecznego ilustrują obrazy tworzone przez aktorów, a nawiązujące do arcydzieł malarstwa polskiego i europejskiego. Piosenki Karuzela z madonnami, Grande Valse Brillante, Tomaszów, Grajmy Panu, Żywa woda, Ta nasza młodość i wiele innych, które zna każdy z nas, w spektaklu Małgorzaty Bogajewskiej nabierają nowej jakości i wartości. Hipnotyzują i przyprawiają o dreszcz emocji, a nawet o łzę wzruszenia… Wszyscy występujący w spektaklu aktorzy prezentują własne interpretacje znanych utworów, a grają i śpiewają tak dobrze, że śmiało mogę powiedzieć (także na podstawie innych obejrzanych tu przedstawień), że nowohucki Teatr Ludowy posiada obecnie jeden z najlepszych zespołów w Krakowie. Piosenki Zygmunta Koniecznego w wykonaniu Marty Bizoń, Małgorzaty Krzysicy, Barbary Szałapak (rewelacyjna interpretacja Grande Valse Brillante!), Jana Nosala (ach, co to za głos!), Karola Polaka, Jacka Wojciechowskiego (spiritus movens przedsięwzięcia), Kajetana Wolniewicza (Ta nasza młodość – aktorski popis), Weroniki Kowalskiej (Karuzela z madonnami i Żywa woda – wokalno-aktorski majstersztyk) i Pauliny Kondrak kipią energią, poruszają zmysły, cieszą i wzruszają. Ten muzyczno-poetycko-plastyczny spektakl stanowi wybitną przeciwwagę do tego, co obecnie prezentowane jest na krakowskich scenach. Publiczność spragniona pozytywnych teatralnych doznań, nagradzając zespół entuzjastyczną i długą owacją, opuszcza salę przepełniona poczuciem zadowolenia i radości z niezapomnianego wieczoru, jaki spędziła w nowohuckim teatrze. Składam szczere gratulacje Pani Dyrektor Bogajewskiej i Jej Zespołowi za kolejny spektakl, który przywraca wiarę w to, że w Krakowie można obejrzeć dobry teatr. 22-11-2017 Olga Katafiasz Teatralny.pl To było naprawdę poważne wyzwanie: piosenki Zygmunta Koniecznego, mające swoje legendarne wykonania i własne historie, zainscenizować tak, by każda interpretacja została świetnie zaśpiewana, a przy tym okazała się zaskakująca jako aktorska etiuda. Udało się – Małgorzata Bogajewska, Konrad Mastyło i aktorzy Teatru Ludowego stworzyli coś więcej niż „wieczór piosenek”. Spektakl Zahipnotyzuj mnie imponuje rozmachem teatralnej wyobraźni, urodą i klasą wykonania, i – co w przypadku „urodzinowego” przedstawienia równie istotne – przypomina prawdę dobrze znaną: że Zygmunt Konieczny wybitnym kompozytorem jest. Dawno nie napisałam tylu pochwał w jednym akapicie. Ale rzadko zdarza mi się zobaczyć przedstawienie, by użyć tego określenia, „popularne” zrealizowane tak znakomicie. Przede wszystkim świetna jest koncepcja całości: Bogajewska każdą z piosenek kojarzy ze znanym dziełem plastycznym, na przykład Macierzyństwem Stanisława Wyspiańskiego, Lekcją tańca Edgara Degasa, martwą naturą Caravaggia czy Rozpłatanym wołem Rembrandta. Rozpiętość inspiracji jest naprawdę niezwykła i trudno wymienić wszystkie z adaptowanych obrazów. Właśnie: kluczowy wydaje mi się właśnie pomysł adaptacji (bo trudno użyć innego określenia) płócien mistrzów jako podstawowy zabieg dramaturgiczny spektaklu. Bogajewska wyprowadza sytuację sceniczną z poszczególnych dzieł, dostrzegając w nich nie tylko zawiązanie anegdoty, jaką można zbudować na scenie, ale ich nastrój, niepowtarzalną aurę czy nawet sposób istnienia w historii sztuki i świadomości widza. Dzięki wspólnej pracy reżyserki, scenografki Barbary Ferlak, choreografa Maćko Prusaka, reżysera świateł Dariusza Pawelca, aktorów i – last but not least – Konrada Mastyło, czuwającego nad muzycznym kształtem przedstawienia, każdy z utworów Zygmunta Koniecznego wybrzmiewa na nowo. Ta oryginalność jest nie do przecenienia. Podobnie jak uroda scenicznych obrazów. Nie sposób opisać ich wszystkich; równie ważna jest także dramaturgiczna koncepcja całości. Na stronie Teatru Ludowego nie znalazłam informacji o dramaturgu, ale konstrukcja przedstawienia pomyślana została niezwykle precyzyjnie: nie ma tu tradycyjnego porządku muzycznych „składanek”, kolejność piosenek wydaje się dyktowana zarówno tematami, jakie wprowadzają (i które układają się w opowieść o miłości, rozstaniu, przemijaniu, a przede wszystkim pięknie życia), jak ich klimat. Oglądamy spektakl niezwykle nostalgiczny, ale przy tym dowcipny, wzruszający i zarazem bezpretensjonalny. Żadnych grubych chwytów, przeciwnie – o sukcesie Zahipnotyzuj mnie przesądza spójność spektaklu, jego subtelność, świetne aktorstwo i piękna muzyka Koniecznego Niektóre z pomysłów inscenizacyjnych są oryginalne, jak na przykład Grande Valse Brillante śpiewane przez Barbarę Szałapak. Aktorka przypomina postać z obrazu Pomarańczarka Aleksandra Gierymskiego, stoi przy kulisie, a na scenie wirują w tańcu pary. Szałapak śpiewa naprawdę pięknie, a wystylizowanie jej na starą kobietę z koszem owoców czyni tę scenę melancholijnym wspomnieniem przeszłości, jaką bezpowrotnie utraciliśmy. Brawurowa jest aranżacja piosenki Jaki śmieszny jesteś pod oknem...: Małgorzata Krzysica śpiewa ją na niemal pustej scenie; tym razem adaptowany nie został obraz, ale rzeźba Duane’a Hansona Supermarket Lady. Dzieło z 1969 roku przedstawia dojrzałą kobietę w kusej spódniczce i przyciasnej bluzce pchającą załadowany najrozmaitszymi produktami spożywczymi sklepowy wózek. Bardzo trudno śpiewać liryczny przecież utwór w takiej stylizacji – a jednak Krzysicy udaje się obronić i tekst, i swoją postać. Jej Supermarket Lady, możliwa w Polsce właśnie dziś, a nie w końcówce lat sześćdziesiątych, jest przejmująco prawdziwa w tęsknocie za światem innym niż ten, w którym na dobre chyba utkwiła. Małgorzata Bogajewska, zderzając ze sobą żywioł muzyki Koniecznego i bardzo odmienne przecież dzieła plastyczne, tworzy wyjątkową sceniczną kreację. Trudno opisać wszystkie zaskakujące aranżacje, świetnie pomyślane i równie dobrze poprowadzone przez zespół muzyczny i aktorów. Pięknie wybrzmiały Białe zeszyty w wykonaniu Jacka Wojciechowskiego; bardzo podobała mi się również Weronika Kowalska w piosence Żywa woda – tu inspiracją był obraz Kolejka trwa Andrzeja Wróblewskiego, namalowany w 1956 roku. Niezwykły temperament aktorki kontrastuje z marazmem ludzi przesuwających się w kolejce – do lekarza? szamana? A może to zupełnie inna poczekalnia, w której po prostu odsiaduje się życie? Obrazy kreowane na scenie Teatru Ludowego są niepokojąco niejednoznaczne, i to kolejny atut przedstawienia. Trzeba wspomnieć o jeszcze jednym: publiczność może odczuć radość aktorów współtworzących spektakl. Nie po raz pierwszy widzę, jak praca z Małgorzatą Bogajewską uskrzydla zespół, jak energia reżyserki udziela się ludziom na scenie i na widowni. Być może – oprócz wszelkich opisanych już zalet spektaklu – ona właśnie sprawia, że poddajemy się teatralnej hipnozie.

"Muzyczny spacer po muzeum"
Magda Huzarska-Szumiec
Polska Gazeta Krakowska nr 239 źródło 13-10-2017
Muzyczny spacer po muzeum "Zahipnotyzuj mnie - piosenki Zygmunta Koniecznego" w reż. Małgorzaty Bogajewskiej w Teatrze Ludowym w Krakowie. Pisze Magda Huzarska-Szumiec w Polsce Gazecie Krakowskiej.

«W wiedeńskim Kunsthistorisches Museum co pewien czas organizowane są wystawne kolacje. Goście, po kulinarnej uczcie, z kieliszkiem szampana w ręku spacerują po zabytkowych salach, rozkoszując się dziełami światowej sztuki. Przyjemny snobizm pozwalający w kameralnym gronie obcować z dziełami Bruegela, Vermeera czy Caravaggia, na dodatek przy dźwiękach muzyki klasycznej, która świetnie komponuje się z atmosferą wieczoru. Teatr Ludowy w trakcie swojej najnowszej premiery zatytułowanej "Zahipnotyzuj mnie" także zabiera nas do muzealnych sal. Jednak ta wyprawa ma nieco inny charakter, a to za sprawą muzyki Zygmunta Koniecznego, która jest głównym bohaterem spektaklu. Reżyserka Małgorzata Bogajewska, słuchając jedynych w swoim rodzaju piosenek kompozytora, postanowiła odnaleźć ich sceniczny język odczytując je przez dzieła sztuki malarskiej różnych epok i stylów. Przy pomocy scenografki i autorki kostiumów Barbary Ferlak, choreografa Maćko Prusaka i co w tym wypadku niezwykle ważne reżysera świateł Dariusza Pawelca, zinterpretowała na nowo utwory kojarzone z Piwnicą pod Baranami. Zrobiła to w sposób nieoczywisty, a w wielu wypadkach niebywale interesujący. Przykładowo - Barbara Szałapak śpiewająca (znakomicie) "Grande Valse Brillante" została wystylizowana na kobietę z obrazu Aleksandra Gierymskiego "Pomarańczarka", co nadało utworowi dodatkowych znaczeń. Podobnie było w wypadku "Macierzyństwa" Stanisława Wyspiańskiego, które zainspirowało twórców przedstawienia do zainscenizowania "Karuzeli z Madonnami" ze zjawiskową, bardzo współczesną nie tylko w tym przypadku Weroniką Kowalewską. Aż dreszcz przechodził po plecach, kiedy Jan Nosal śpiewał "Jeźdźców Apokalipsy" mając za sobą "Rozpłatanego wołu" Rembrandta i gdy Jacek Wojciechowski razem z Edwardem Hopperem przenosił nas do baru, który stanowił świetny entourage do opowieści o dziewczynie z "Białych zeszytów". Z kolei w krańcowo inny, żydowski nastrój rodzinnego święta wprowadzają nas aktorzy ustawienia tak jak na "Weselu" Rousseau, które komentowane jest pięknie zaśpiewaną przez Martę Bizoń piosenką "Ucisz serce". Wymieniać można by tak długo, choć mnie osobiście najbardziej zaskoczyła "Ta nasza młodość" śpiewana przez Kajetana Wolniewicza do "Obrazów liczonych" Romana Opałki, dzięki którym przemijanie staje się tu jeszcze bardziej dotkliwe i poruszające. Przedstawienie nie miałoby takiej siły, gdyby nie Konrad Mastyło, który nie dość że zasiadając przy fortepianie maluje swoimi niepowtarzalnymi farbami dźwięki muzyki Koniecznego, to jeszcze tak pokierował aktorami, że ich nawet najbardziej nieoczywiste interpretacje pozostawały w ściśle określonych przez kompozytora dźwiękowych ramach. W tym przedstawieniu nikt nie boksował się z legendą Ewy Demarczyk czy Haliny Wyrodek, co z góry byłoby skazane na przegraną. Zamiast wychodzić na ring, Bogajewska zabrała nas na elegancki spacer po muzeum, dający przyjemność obcowania ze sztuką niczym w Kunsthistorisches Museum.»

Nagrody i wyróżnienia

Buława Hetmańska - Nagroda Publiczności 43. Zamojskiego Lata Teatralnego (2018)

Twórcy

muzyka: Zygmunt Konieczny
reżyseria: Małgorzata Bogajewska
kierownik muzyczny: Konrad Mastyło
scenografia i kostiumy: Barbara Ferlak
choreografia: Maćko Prusak
zespół muzyczny w składzie: fortepian Konrad Mastyło - skrzypce, Tomasz Góra - kontrabas Michał Braszak - gitara, Krzysztof Oczkowski - perkusja, Michał Peiker
wizualizacje: Dawid Kozłowski
inspicjent / sufler: Martyna Rezner

Najbliższe spektakle

20 sty 2019 - 18:00 (nd)
Kup bilet