24.05.2018

MANIPULACJA

Manipulacja, stronnicze oskarżenia, historie z realnego życia, białe i czarne postacie, wyroki, ofiara i kat...- pierwszy tekst kontekstowy do premiery "HAŃBY" JOHNA MAXWELLA COETZEE.

 


W listopadzie 2015 roku podczas pobytu na konferencji w Stanach Steven Galloway dostał telefon, który informował go, że w jego sprawie toczy się śledztwo dotyczące skandalu na tle seksualnym. Po otrzymaniu tej wiadomości pisarz wykonał kilka telefonów i jedna z osób, z którymi rozmawiał, wezwała policję, ponieważ istniało niebezpieczeństwo, że Galloway targnie się na swoje życie. Oficjalny komunikat władz uczelni dotyczący tej sprawy informował, że profesor Twórczego Pisania zostaje zawieszony w obowiązkach z powodu poważnych zarzutów. W celu dokładnego zbadania tej sprawy uczelnia zasięgnęła pomocy od sędziny Sądu Najwyższego w stanie spoczynku, która stanęła na czele komisji badającej skargi wysunięte wobec Stevena Galloway’a. Jednocześnie studenci zostali poproszeni o zgłaszanie się, jeśli w wyniku zachowania Gallowa’a poczuli się niekomfortowo lub doznali jakiegokolwiek uszczerbku. Pomimo, a być może właśnie z powodu, niejasności tego przekazu Steven Galloway został uznany za potencjalnego gwałciciela i osobę niebezpieczną, co zaowocowało atakami w mediach społecznościowych i ostracyzmem. 
 
W wyniku śledztwa Steven Galloway został zwolniony w czerwcu 2016 roku z powodu "historii niewłaściwych zachowań, które przyczyniło się do nieodwracalnego zerwania zaufania". Uniwersytet odmówił jakichkolwiek komentarzy w sprawie tego wydarzenia, a protokół śledztwa nie został upubliczniony. Natomiast plotki o rzekomych niestosownych zachowaniach oskarżonego szybko przedostały się do mediów - chodziło o znęcanie się i napaść na tle seksualnym. Po zwolnieniu uczelnia wydała oświadczenie w imieniu Galloway’a: "Pragniemy wyjaśnić, że z kilku skarg, wliczając najcięższy zarzut, żadna poza jedną nie została udowodniona."

Głównym oskarżycielem w tej sprawie była studentka, z którą Galloway miał przez dwa lata romans, a jedną skargą, która została dowiedziona, było właśnie to, że do romansu doszło. Jej tożsamość nie została ujawniona. Warto tu zaznaczyć, że według plotek nie była ona dużo młodsza od niego - on miał wtedy między 36 a 38 lat, a ona była koło 30. Oskarżyła ona profesora również o napaść seksualną, jednak komisja nie znalazła wystarczających dowodów na to, aby go osądzić. Co ciekawe, nie doszło do jakiegokolwiek postępowania kryminalnego. Sprawa rozpoczęła się i zakończyła na uczelni, która dokonała wszelkich starań, aby stłumić informacje o niej. Te jednak rozeszły się za sprawą plotek i domysłów. 

W trakcie trwania śledztwa do głównej skargi dołączyło kilkoro innych studentów, którzy wysunęli swoje własne oskarżenia, jednak żadne z nich nie posądziło go o gwałt. Galloway był przez skarżących opisany jako osoba o "ogólnie flirciarskim nastawieniu", która ma skłonność do niestosownych żartów. Jedna studentka zeznała, że flirtowała z nim, ale on nie pociągnął sprawy. Inna powiedziała, że kiedyś dla żartu uderzyła go lekko z liścia i kiedy dwa lata później ukończyła swój kurs, on żartobliwie jej oddał, ale według jej słów nie było to bolesne i nie miało na celu zrobienia jej krzywdy. Według jej własnych słów "zasłużyła na to". Ciężko stwierdzić, czy wypowiedzi tych osób powinny być traktowane jako wypowiedzi świadków, czy oskarżycieli. Żadne z nich nie posądziło go o gwałt, lub jakąkolwiek inną formę napastowania seksualnego. Część z nich stwierdza nawet, że jego zachowania nie sprawiły, że poczuli się niekomfortowo, ani nie wpłynęły na ich podejście do kursu (nie udało mi się dotrzeć do pełnej listy skarg, ale można je przeczytać w filmiku z YouTube w ostatnim linku). 

Sprawa odbiła się szerokim echem w kanadyjskim środowisku literackim i podzieliła je na tych, którzy wspierają Galloway’a i tych, którzy go potępiają. Co do jednego większość jest zgodna - Uniwersytet swoim postępowaniem sprawił, że wszyscy wyszli z tej sprawy pokrzywdzeni. Istnieje szansa, że niewinny człowiek stracił pracę, a jego reputacja legła w gruzach. Istnieje też szansa, że ofiara gwałtu nie doczekała się sprawiedliwości. Z tego powodu grupa kanadyjskich pisarzy podpisała list otwarty wzywający do powołania komisji, która zbadałaby sprawę, a w szczególności postępowanie władz uczelni, dziekana Wydziału Sztuki, oraz zarządu Programu Twórczego Pisania. Wśród około 90 sygnatariuszy listu znalazła się m.in. Margaret Atwood, autorka Opowieści Podręcznej i zdeklarowana feministka. W wyniku tego wydarzenia i jej wypowiedzi w sprawie skandalu, została wyklęta przez środowisko feministek. 

W odpowiedzi na list otwarty w internecie opublikowany został za pomocą serwisu z ankietami kontr-list (na chwilę obecną podpisany przez 616 osób), który stwierdza, że w liście podpisanym przez pisarzy bardzo niewiele uwagi poświęcone zostało potencjalnym ofiarom i że postawa uczelni może przyczyniać się do wzrostu lęku ofiar gwałtów przed opowiadaniem swoich historii. Twórcy listu nawołują do okazania solidarności z ofiarami. 

 

 

Steven Galloway odmówił upublicznienia jakichkolwiek konkretnych informacji dotyczących skandalu i odmawia wypowiadania się na ten temat w mediach. W trakcie trwania romansu ze studentką, która później wysunęła skargę, był żonaty, co znaczące, ze swoją byłą studentką. Jego małżeństwo rozpadło się jeszcze przed wybuchem skandalu i obecnie żyje w kolejnym związku małżeńskim. W trakcie trwania dochodzenia Galloway przebywał w zakładzie dla psychicznie chorych, istnieje podejrzenie, że odbyło się to w celu zapobiegnięcia próbie samobójczej. 

Steven Galloway - kanadyjski powieściopisarz, do niedawna wykładał Twórcze Pisanie na University of British Columbia. Jego najbardziej znaną powieścią jest Wiolonczelista z Sarajewa.

 


Opracowanie tekstu/ Daniel Sołtysiński
Na zdjęciach/ Anna Pijanowska i Piotr Pilitowski 
Red./ zdjęcia/ Anka Ryś

Materiały źródłowe