Każdy żart niesie w sobie ziarno prawdy. Niektóre żarty niosą za sobą tyle prawdy, że przestają być żartami. Tak jest z tytułem tego spektaklu. „Pan Wołodyjowski” od 1889 roku nie był wystawiany jako samodzielne dzieło teatralne. Wszystkim, którzy podnoszą teraz brew z kpiącym „Ciekawe dlaczego?”, odpowiadamy – „Nie wiem, ale się domyślam”. Pan Wołodyjowski, bohater narodowy stepów polskich i ogólnie czasów, kiedy Polska jeszcze miała stepy. Przedstawiany jako nieskazitelny wzór rycerza, męża i Polaka, który prędzej się wysadzi, niż złoży broń. Albo go znamy i kochamy, albo chociaż kojarzymy wąsik i kończ waść, wstydu oszczędź. Ten sam gieroj dostanie u nas szansę na chwilę odpoczynku. Na to, żeby się zastanowić, po co to wszystko i czy warto było szaleć tak.
Czterdzieści dwa lata życia, dwadzieścia pięć lat wojny. Tak swoje życie opisuje Wołodyjowski i pierwszy raz od dawna te słowa brzmią jak coś faktycznie groźnego. Ale czy będą mogły wybrzmieć, kiedy wszyscy wokół śmieją się, piją, tańczą i śpiewają piosenki? Zobaczymy, sprawdzimy, zapraszamy do dyskusji. A gdzieś w tle zamajaczy jeszcze polska ksenofobia, fanatycy religijni, tatarscy publicyści – amatorzy i hetman Jan Sobieski herbu Janina.
Spektakl projektowany jest zarówno jako przedsięwzięcie kierowane do młodszych widzów, którzy z legendami Sienkiewicza mogą skojarzeń nie mieć żadnych, jak i do starszych widzów, którzy mogą skonfrontować współczesne odczytanie tej powieści z klasycznymi filmowymi adaptacjami.
***
W spektaklu używane są ŚWIATŁA STROBOSKOPOWE, zadymienie, imitacja wystrzału z broni palnej, pojawiają się sceny z użyciem przemocy.
W spektaklu używane są ŚWIATŁA STROBOSKOPOWE, zadymienie, imitacja wystrzału z broni palnej, pojawiają się sceny z użyciem przemocy.
































