27.04.2018

ŚWIĘTO

Ciężko mi o tym tak po prostu napisać, najlepiej będzie, jak przeczytasz monolog Jeana, przy którym ten temat pojawia się w pełni rozwinięty:


Ciężko mi o tym tak po prostu napisać, najlepiej będzie, jak przeczytasz monolog Jeana, przy którym ten temat pojawia się w pełni rozwinięty:
 

Mi się nic nie śni. Chociaż mam jeden sen... Pamiętam, ostatnio coś mi się śniło... Śniło mi się, że przyszedłem na jakieś wspaniałe przyjęcie... Czuło się w powietrzu, że coś się kończy, że to jest finał... To była ogromna sala wypełniona ludźmi.
I byli tam wszyscy... Wszyscy ludzie, których kiedykolwiek poznałem, których kiedykolwiek spotkałem w życiu... Moi przyjaciele i wrogowie, szkolni koledzy, nauczyciele, moje dziewczyny...
Ci, którzy odeszli i ci, których ja zostawiłem... Od dawna niepamiętane twarze... Wszystkie te niepowiązane ze sobą osobne historie z różnych okresów mojego życia... Oni wszyscy przyszli na to przyjęcie, ale wiedziałem, że nie dla mnie... Bawili się i rozmawiali ze sobą, słyszałem ich śmiechy i brzęk szkła, ale nikt mnie nie widział, nikt nie widział, że tam jestem, jakbym był przezroczysty... Jakby mnie nie było... (Julia kręci się na krześle) A przecież to ja byłem tym, co łączyło ich wszystkich razem, prawda? (Julia: Dość…) Tak jakby tego nie wiedzieli, jakby…

 


 

To nie jest temat „imprezy”. To jest uroczysty, powolny temat, może nawet smyczkowy, który dąży do jakiegoś totalnego spełnienia. Ale - uroczysty, powolny - nie znaczy ciężki, nie fanfary. To trzeba bardzo delikatnie. Jakbyś był już, spracowany bohater, blisko celu, blisko końca wędrówki i przedłużałbyś swoje ostatnie kroki, przedłużał dystans, żeby nie dotrzeć za wcześnie, bo na końcu drogi czeka cię jakieś wielkie szczęście, wielkie spełnienie i trzeba tam wejść we właściwym momencie. I to święto to jest właśnie temat tego ostatniego dystansu, gdzie już czujesz cel, już zaraz go zobaczysz na horyzoncie, już prawie słyszysz łagodne powitania przyjaciół. Dążysz tu nie tyle do „spełnienia” czyli jakiegoś spektakularnego zwycięstwa, tylko do spełnienia jako odpoczynku, szczęścia po wypełnionej ciężkiej pracy.

 


Wykorzystany tekst pochodzi z prywatnej korespondencji kompozytora Bogumiła Misali z reżyserem Radkiem Stępniem.
W tekście wykorzystano fragment sztuki Augusta Strindberga "PANNA JULIA" w opracowaniu dramaturgicznym Konrada Hetla. 
Zdjęcia/ Magdalena Franczuk
Na zdjęciach Krystian Pesta odtwórca roli Jeana
Red. Anka Ryś