Aktualności

Zobacz wszystkie aktualności
11.12.2019

MĘŻCZYŹNI TEŻ PŁACZĄ

Pierwsza recenzja po premierze "ANIOŁÓW W AMERYCE" od Co Na Scenie - Nowy Wymiar Teatru.

- „Boję się.”
- „Nie mów tak, musisz trzymać fason.”
Lecz jak trzymać fason, patrząc śmierci prosto w oczy? Jest rok 1985, a Stany Zjednoczone, podobnie jak inne kraje, opanowuje „Rak Gejów”. Ten okres i temat epidemii AIDS, był wykorzystywany niejednokrotnie w kinie i telewizji. Jedne z najważniejszych tytułów do których warto się odwołać, to „Dom Chłopców” oraz skandynawski mini serial „Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek”. Podejrzewam, że spektakl „Anioły w Ameryce”, nie jest pierwszą sytuacją, kiedy to teatr sięga po to zagadnienie, ale z pewnością powinien zostać uznany za jeden z najważniejszych głosów w tej sprawie. 
Od dłuższego czasu jestem przekonany o tym, że Ludowy jest najlepszym repertuarowo teatrem w Krakowie i zastanawiam się czy również nie w Polsce. Zwłaszcza Scena Pod Ratuszem. Może jeszcze czasem na małej scenie Bagateli, przy ul. Sarego, pojawi się wartościowy tytuł, jednak poza tym, w tym „teatralnym” mieście, nie ma obecnie czego oglądać. 
Teraz do Sceny Ratuszowej dołączyła Duża, bo to właśnie na niej grane są „Anioły…”. Aranżacja przestrzeni jest kolejnym elementem spektaklu, zasługującym na gromkie brawa, rzadko bowiem udaje się tak zagospodarować dużą przestrzeń, aby nie pochłaniała emocji, nie utrudniała odbioru, zwłaszcza w przypadku takim jak ten – kiedy to emocje i relacje mają wybrzmieć najbardziej.  
Rzadko zdarza się, aby uwierzyć wszystkim aktorom grającym w spektaklu, a tutaj tak właśnie było. Nie zmienia to faktu, że pewne nazwiska wysuwają się na pierwszy plan, choć wcale nie grały pierwszych skrzypiec. Dla mnie przede wszystkim Piotr Franasowicz, który stworzył wspaniałą relację z Karolem Polakiem. Obaj zmierzyli się z trudnymi rolami i żaden nie poległ. Nie można też zapomnieć o Piotrze Pilitowskim, który dla mnie prywatnie okazał się w tym spektaklu dużym zaskoczeniem. Byłem szczerze rozbawiony i głośno reagowałem, kiedy po raz pierwszy pojawił się na scenie, ponieważ takiego go jeszcze nie widziałem i choć miałem w głowie obraz Friedmana, to błyskawicznie o nim zapomniałem, dając się porwać nowemu bohaterowi, który to bawił, to budził niechęć, żeby zaraz złapać za serce. 
Można wierzyć lub nie, ale idę o zakład, że homoseksualizm i wybuch epidemii AIDS, stanowi dla Bogajewskiej pretekst do tego, aby po raz kolejny opowiedzieć o ludziach; pod powierzchnią kryją się tu zawiłe międzyludzkie relacje, lęk przed śmiercią, miłość zestawiona z egoizmem. Oglądamy proste sceny, płacząc i śmiejąc się na przemian. Oczywiście można by wziąć do ręki nożyczki i z 4 godzin zrobić chociażby 3; mimo to, błędem byłoby stwierdzenie, że spektakl się dłuży. Zwłaszcza, że Bogajewska bardzo sprawnie żongluje naszymi uczuciami: raz prostymi scenami o ludziach, by zaraz porwać nas w oniryczną podróż i na koniec zostawić z refleksją, czy raczej prawdą o całym naszym gatunku. 

Paweł Budziński
Co Na Scenie- Nowy Wymiar Teatru
09.12.2019

 


Zobacz spektakl jeszcze w tym roku!

Gramy : 20|21 grudnia, godz.18.00, Duża Scena

Kliknij w tytuł i kup bilety już dziś! 

Anioły w Ameryce

 
 
 
 

Popularne

Obrazek
22.06.2020

DRUGA RECENZJA "SOLARIS"

Zobacz zdjęcia z premiery i przeczytaj relację na Instagram..

Zobacz więcej
Obrazek
22.06.2020

PIERWSZA RECENZJA "SOLARIS"

„Człowiek wyruszył na spotkanie innych światów, innych cywilizacji, nie poznawszy do końca własnych zakamarków, ślepych dróg, studni, zabarykadowanych, ciemnych drzwi". – pisze Stanisław Lem w swojej najpopularniejszej powieści – „Solaris".

Zobacz więcej
Obrazek
15.06.2020

KONKURS! WYGRAJ BILETY NA SPEKTAKL!

Do porannej kawy polecamy - KONKURS organizowany przez Muzeum Teatralne / Muzeum Krakowa.

Zobacz więcej